PIERWSZY DZIEN W SZKOLE

Jak obiecalam tak zrobilam. Dzieki uprzejmosci J. udalo mi sie znalezc mila Pania, ktora bedzie mnie uczyla czeskiego. Nie wiem ile lekcji wytrzymam, bo niezwykle leniwe ze mnie stworzenie, a J. tak niedoscignionym wzorem w nauce, ze bedzie wstyd, ze oj! W kazdym razie postanowilam sprobowac. Tyle lat tu mieszkam a pisze ciagle jak wiesniak. Nawet gdybym sie nauczyla malutko, to zawsze cos. Teraz juz nie moge powiedziec, ze NIGDY NIE MIALAM ZADNEJ LEKCJI. Mialam! Sztuk 1!
Oglaszam urbi et orbi, zebym miala motywacje. Bo to obchiach tak zrezygnowac po 2 lekcjach. Do konca roku wytrzymam. A mam nadzieje, ze i do konca przyszlego. Tak mi dopomoz…
No i zebym jeszcze sie troche pouczyla, bo czego jak czego ale konwersacji to mi raczej nie brakuje. Koniec ogloszenia.

P.S.
Po niedzielnym kryzysie Pan Boski zmienil sie w golebia. Siostra stwierdzila, ze to pewnie alergia na rodzine (ze niby moja). Ale nie, ja go znam. To bylo skrzyzowanie 2 silnych alergii: 1. alergii na weekendy w Pradze a nie w gorach, 2. alergii na balagan… z przedwaga ten pierwszej, bo w sprawie drugiej zasadnicze zmiany nie nastaly.

Leave a comment