ZA DUZO, ZEBY TAK POD JEDNYM TYTULEM!

Tyle sie wczoraj dzialo, ze moglabym obdzielic ze 4 dni.

Od poczatku. Rano przywiezli kanape i lozko w kawalkach, te moglam zobaczyc dopiero wieczorem.
Byla wigilia firmowa, na ktorej szefik stwierdzil, ze mozemy zamawiac co chcemy, ale wysokoprocentowe alkohole nie, tylko wino.
No to chlopcy zamowili TYLKO wino, tyle, ze rocznik 1974… kosztowalo w przeliczeniu jedyne 2000 PLN.

Ja zamowilam duzo jedzonka i duza kole.
Przyniesli mi kole w pollitrowym pojemniku… troche sie zdziwilam:) (konsekwencje pozniej)

Impreza byla udana, ale biorac pod uwage, ze mam dzisiaj gosc ewakuowalam sie o 23.
Po drodze do domu udalam sie na recepcje D w celu odebrania wizytowki na drzwi. I oniemialam. Ze mi napisza Agradabla bez
Ł, mozna sie bylo spodziewac. Ale, ze na wizytowce znajde Mgr. (aaa z kropka) Agradabla i Ing. Pan Boski tego nie przewidzialam. Chyba bede musiala zakupic kolejna recznie grawerowana wizytoweczke, bo przeciez mi znajomi umra ze smiechu, ALBO smiechem zabija mnie. Ja, przeciwnik tytuomanii: Mgr… wstyd i sromota!

Drzwi od domu otwarlam ok 24. Otwarlam i wyskoczyl na mnie niesamowity BURDEL, bo balagan to malo powiedziane. Pan Boski nadzorowal poranne przyjecie mebli, ale na nadzorowanie wyjscia opakowan juz mu jakos czasu nie wystarczylo. Pojechal sobie na 2 dniowa delegacje. Zlozyl mi kanape/sofe? (czy jak to nazwac)w duzym pokoju, a lozko stoi w malym, w kawalkach. Mam wrazenie, ze w celu rozpakowania kanapy, folie i papiery rozszarpywal zebami, targal pazurami i plul po… wszystkim. Pokoj ma 29m i caly, powtarzam CALY, byl przykryty kawalkami opakowan. Tylko spokoj nas moze uratowac. Posprzatalam, wynioslam.

Sofa jest powalajaco piekna. Na razie stoi przy niewlasciwej scianie, ale sama jej nie przeniose, wiec czeka.

Postanowilam wyprobowac rozkladanie sofy (bo mozna ja rozlozyc na lotnisko dla gosci). Oczywiscie okazalo sie, ze jakies tam koleczko nie bylo ustawione prawidlowo i z pol godziny walczylam nastawiajac wlasciwe parametry (z nas dwoch to ja jestem technicznie uzdolniona, to takie dziedzictwo po dziadkach). Naprawilam, bez strat w ludziach i sprzecie. A czas lecial.

Odpakowalam tez jedna szafeczke z sypialni. Niespodzianka, okazalo sie, ze jest nieco ciemniejsza niz myslelismy, ze bedzie, ale co tam. Ocenicie sami. Mnie sie podoba.
Nie wiem niestety jak on to lozko zlozy z tylu kawalkow (skapiec)…, ale co tam! Pan Boski lubi wyzwania. Kwestia czy mnie wystarczy cierpliwosci potrzebnej do sluchania jego kategorycznych, aczkolwiek… cokolwiek sprzecznych w takich sytacjach, komend? No nic i tak wszystko bedzie moja wina.

Jest godzina 1:00 a.m., a ja mam dzisiaj gosci. Postanowilam przetrzec lazienke i kibelek. Stalo sie, mamy godzine 1:30. I wtedy okazalo sie, ze opinia mojej rodziny, ze jestem w stanie upic sie cola jest sluszna. Mnie sie juz NIE CHCIALO spac. Ale juz dluzej sprzatac tez mi sie nie chcialo, wiec rozwalilam sie na lotniskowcu i zaczelam ogladac swietny film z boskim mlodym Robertem Retfordem (w przeciwienstwie do boskiego starego Seana Connerego) A potem usnelam.

Obudzilam sie dzisiaj o 7:00. Popedzilam do pracy, bo koledzy zapowiadali, ze zrobia szefowi Setuze (lokalny skandalik), i zalepia mu drzwi do biura policyjna tasma. Ale chyba nie mieli odwagi.

I to by bylo na tyle. Poza tym, ze o 18:00 mam spotkanie z goscmi, ktorych nigdy nie widzialam…, no zone Diabla znam choc z opowiadan. A jutro "polska Wigilia".
Jeszcze raz utwierdzam sie w przekonaniu, ze odpoczne po smierci.

Do pracy rodacy!!! Byle do Swiat!

Leave a comment