Humor powrocil na wlasciwe miejsce. Korespondowalam sobie z jednym panem na temat ogorkow kiszonych i tak mnie to rozbawilo, ze sam powrocil.
Pan Boski ma katar. W zwiazku z ta oblozna choroba postanowil nawet olac kolacje z prezesem Narodowego Banku Czeskiego, "bo tam bedzie tyle ludzi i sami obcokrajowcy a on jedzie na narty wiec musi sie pozbyc kataru", no jasne, dlaczego mnie nikt nie zaprasza na kolacje z Balcerowiczem??? Nawet z tyfusem bym poszla!
Wczorajsze spotkanie przebieglo zgodnie z oczekiwaniami – zgodzilismy sie, ze sie nie zgadzamy. Jaki problem rozwiazujemy? Firma X przygotowywuje dla nas e-shop. Ten jest zbudowany w technologi .NET, nowej lepszej, szybszej. Ten portal (e-shop to jego malutka czesc) z ktorego korzystamy aktualnie powstal i o zgrozo powstaje w systemie .ASP… popularnym jakis czas przed epoka kamienna. ALE nasz system jest ogromny i przejscie na .NET potrwa jeszcze z conajmniej rok. Niektore informacje musza byc wykorzystywane przez oba systemy. Zagadka brzmi: co zrobic, zeby nie wpisywac danych 2 razy a miec je w 2 niekompatybilnych systemach? Odpowiedz jest jasna, stworzyc "most", ale…
Moje IT mowi, ze mostu programowac nie bedzie, bo tamci mieli stworzyc kompatybilny system. Tamci mowia, ze nie beda robic tabeli jak sklep tylko dlatego, zeby uzywic system, ktory nie ma przyszlosci, ale sa sklonni pomoc w wytworzeniu mostu.
A na srodku Agradabla. Nie moge wkurwic dostawcow, bo system ma mi dzialac za miesiac. Nie moge rowniez wpienic mojego IT, bo z nim bede zyla jeszcze jakis czas. Zawiesilam rozmowy i bede czytac umowy. Te umowy to jeden z wielu trupow w szafie ktore ostatnio wysypaly mi sie na glowe. Ktos ma jakis pomysl?