Dementuje: nie jestem zadnym szefem. Jestem tylko p.o w czasie nieobecnosci glownego p.o – Slowaka. Ale generalnie to jest jedna wielka paranoja. Mucha za nic nie odpowiada ale zostala wielkim konsultantem wiec w naszym grubianskim jezyku "sra sie do wszystkiego". Dlatego powiedzialam, ze zadnym szefem nie bede i maja sobie szukac etatowego jelenia. Wiec slowacy zajmuja sie poscigiem za nowym szefem a ja debilnymi statystykami, przeprowadzka firmy, wprowadzaniem nowego systemu, pisaniem przepisow wewnetrznych i kilkoma innymi drobnostkami. Wrocilismy do stanu wyjscia, goscie absolutnie nie zrozumieli, kto byl powodem, ze kilka osob z malej firmy dalo wypowiedz. Cudzie przybadz i wez mnie z tej pracy!!!! (moze byc nawet na zielonym koniu)