Stalo sie. W sobote, chwile po 16 stanelismy na slubnym kobiercu.
Zdjec jest chyba tysiac i bardzo duzo ladnych. Jutro postaram sie wkleic cos ciekawego 🙂
Pan Boski stwierdzil, ze bylo to najlepszy slub i wesele w jakim bral udzial. A i mnie sie podobalo. Ksiadz byl the best – bardzo sie staral mowic po czesku.
Humory gosciom dopisaly, wglupiali sie razem z nami. I nie marudzili, ze droga do knajpy weselnej byla daleka, ani, ze w czasie przemowien "ojcow rodzin" malo co nie umarli z pragnienia.
Dostalismy fure prezentow na przyklad… 5000 CZK… w monetach 1 koronowych. wyprawe (poduchy, pierzyne, obrusy itd), rysunki, ksiazki, naczynia i fondue – w formie skondensowanej do systemy 01.
Wszystkim, ktorzy przyszli lub mysleli o nas bardzo dziekujemy. Zwlaszcza tym, ktorzy podrozowali lata swietlne, zeby sie do nas z dalekiego kraju dostac. Zdjecia jutro:) (ale trzymam w napieciu co?:)