Jakis czas temu nowy wodz holdingu zaproponowal mi kierowanie podobnymi projektami jak mam w Czesi w 4 innych krajach. Podobnie jak wielu przed nim nie chcial slyszec, ze internet lubie, ale bardziej jako uzytkownik niz tworca portali a sprzedaz czegokolwiek przez internet to juz zupelnie nie moje wrotki.
Zanim propozycja padla wprost, pytalam sie starego wodza co mam zrobic i do czego sie tak naprawde nadaje. Stary wodz powiedzial, ze jego zdaniem, jakakolwiek propozycja nie padnie, nie ma watpliwosci, ze w pracy bede dobra, wiec nie ma co sie zastanawiac nad tym czy dam sobie rade.
Zamiast tego kazal mi usiasc i napisac co bym chciala robic. Oto jego rada:
1. ustal cele – gdzie chcesz byc? co chcesz robic? jakie cele osiagnac? za 10, 20 30 lat
2. zastanow sie dlaczego wlasnie te cele chcesz zrealizowac?
3. skup sie na ustaleniu celow w kazdej istotnej dziedzinie zycia, za ktore uwaza: rodzine, dusze, rozum, przyjaznie, zdrowie, kariere, pieniadze
4. zaplanuj jak to osiagnac – zdroje, terminy, najwazniejsze kroki
Powiedzial, ze musze wyznaczyc wlasne cele, bo chwytanie once in a lifetime okazji moze prowadzic do tego, ze za 20 lat stwierdze, ze cale zycie realizowalam cudze marzenia.
Rada starego wodza jest niewatpliwie genialna. Niestety ciagle nie mam pojecia jak ja wprowadzic w zycie. Nawet sama przed soba nie mam odwagi glosno myslec o tym co bym chciala osiagnac. A tak w szczegole to od zawsze nie wiedzialam czego chce. Nawet w szkole uczylam sie wszystkiego – na wszelki wypadek š¦
Dzisiaj tak filozoficznie, bo Pan Boski jest w transie niezadowolenia ze mnie tak generalnie a ja sobie tlumacze, ze praca to nie wszystko z tym, ze jak pomysle o powrocie do domu i jego – jeszcze jakis czas- skwaszonej minie, to mowie sobie … co Misiaku zrobisz jak mu ta geba tak zostanie?