LEKKI CHLEB

Wczoraj dostalam "reprymende" od Pepika Naczelnego, ze na naradach nie slucham dostatecznie uwaznie i ze kreatywny mowi za duzo a na poczatku nie na temat i dlatego narada byla za dluga i zona czekala itd.

Staralam sie nie wypienic, nawet ze sporym sukcesem.
Ciesze sie, ze mial odwage mi to powiedziec, to oznacza, ze ma do mnie zaufanie. Powiem nawet, ze ma troche racji, bo nie zawsze jestem w stanie siedziec skupiona i spogladac z zainteresowaniem kilka godzin jak w glowach moich chlopcow kielkuja wiekopomne pomysly. Moglabym ich zostawic samych, ale bez mojej obecnosci chlopcom wyraznie pracuje sie gorzej… bo kazdy jest indywidualista i potrzebuja czasem spojrzec na Niunie a ta ma ich wzrokiem poprowadzic dal przez niebezpieczne warkniecia kolegow.

Czemu zapienilam? bo szef to taka glupia funkcja. Musisz odpowiadac z rozmyslem, "byc otwartym na zlozone okolicznosci" jakie permanetnie szargaja podwladnymi, przewidywac, planowac a czesto myslec i za nich a przede wszystkim byc wyrozumialym i SLUCHAC.

Podwladny ma natomiast szeroko rozwiniety modul KRYTYKA. On krytykuje a Ty dziekujesz i myslisz: modl sie chlopcze, zebym to wytrzymala i nie bluzgnela. Bo tak tak… podwladni tez czasem popelniaja bledy, ale nalezy do nich podchodzic ze zrozumieniem i spokojnie, stopniowo wyjasniac i zawsze chwalic!!!

Moja reakcja na reprymendy jest czesto podobna: A co bys Pepiku zrobil Ty, zeby uspokoic tego od marketingu? Wszyscy wiemy, ze kreatywny musi sie wygadac, ale potem ma dobre pomysly. Jakbys chcial zaradzic tomu wygadaniu?

Na to pytanie Pepik odpowiedzi nie zna. Moze jakies rozporzadzonko napisac? Nie Pepiku, sila nie dziala, jako szef musisz 3 razy chwalic 1 napominac. No to Pepik juz nie wie.

Dobra, pomarudzilam, ide chwalic.

Leave a comment