wczoraj rano mialam przesilenie czwartkowe. Bardzo nie chcialo mi sie wstawac, a jak juz wstalam to stwierdzilam, ze wlosy jeszcze jakos wytrzymaja a zamiast codziennej bluzki wystarczy sympatyczny sweterek. No i nawet tak bylo.
Do czasu kiedy zadzwonila AW i poinformowala mnie, ze idziemy na pokaz mody do hotelu SAVOY, bo jej szefowa costam. Lekko zszokowana ta informacja zapakowalam plecaczek i poszlam. Juz w tramwaju doszlam do wniosku, ze nie dosc, ze wygladam zle to jeszcze jade jako jedyna 30 -latka z plecaczkiem!!! na pokaz mody ( w pracy mam torebke… ale jakos nie wpadlam na to, zeby sie do niej przepakowac).
Na szczescie AW wybaczyla mi moj rozbisurmaniony gust i poranne lenistwo. W efekcie spedzilam przesmieszny wieczor na bardzo srednio przygotowanym pokazie (z udzialem Leosa Marese*) niezwykle niegustownych ubran. Gdyby biedny projektant tudziez modelki slyszaly jak sie nabijamy nie byliby specjalnie szczesliwi :))
Po bogatym raucie, skladajacym sie z 3 tortow z nazwa bulgarskiej firmy, ktora wprowadza na rynek swoje wstrzasajaco modne ubrania** pojechalsmy do domu.
W drodze powrotnej AW opowiadala mi sen swojego meza a przy ten czesci w ktorej male, nieszkodliwe dinozaury wychodzily z przereblu, ktory wykopali z mezem w celu uratowania swojego auta, ktore zamarzlo na naszej ulicy!!! obie nieomal poplakalysmy sie ze smiechu.
Jak widac w dobrym towarzystwie mozna sie bawic nawet majac plecak na lekko-pol-srednim pokazie mody:)
*gwiazda lokalnej telewizji
** odniesli sukces w Rosji… to sporo tlumaczy