DENTYSTYCZNY MATRIX

(jako rodzaj nowoczesnych tortur)

6 miesiecy minelo jak jeden dzien i dzisiaj o 8 rano wkroczylam do gabinetu higieniski dentystycznej. Na poczatku tradycyjnie dostalam z buta, ze zle myje zeby. Tym razem but zostal potwierdzony wielkoformatowym obrazem – bo higienistka zanim zaczela marudzic wlozyla mi to geby kamere i zrobila zdjecia wszystkich zebow – kazdy w formacie piesci, ktore nastepnie wyswietila mi na monitorze 17" (troche mnie przestraszyl taki wielki zab:)).
Zle myje 6 i 7-demki od srodka. Musze sie podciagnac przed nastepna wizyta.

Potem zaczelo sie dziubanie i odrapywanie zabkow z ewentualnych nalecialosci.
Jak wielokrotnie wspominalam zeby mnie raczej nie bola, nawet podczas bardzo inwazyjnych zabiegow. Dziasla natomiast owszem. Zlaszcza za pierwszym razem myslalam, ze pania pogryze. Teraz drapanie trwalo (zaledwie) jakies 40 minut, potem szorowanie fluorem i czymstam jeszcze i moglam odejsc.

W tym ich systemie maja wszystko… terminy wizyt, wykonywane zabiegi. Oni do mnie dzwonia, zeby sie przypomniec, ze musze przyjsc myc zeby. Nawet kolor mojej szczoteczki do zebow znaja!
Koniec swiata staje sie juz. Stalam sie czescia matrixu!

_________________________
Oho! a kluczyki gdzie znajde?

Leave a comment