BACK TO REALITY

Po krotkim okresie bujania w oblokach moj wewnetrzny Apollo 13 zaczal glosno krzyczec "Huston we’ve got the problem!!!". Za tydzien prezentacja. Nie martwia mnie same goscinne wystepy, no bo niby co sie moze stac? Beda slajdy, watku nie zapomne. Publicznosc raptem 20 osob. Duzo bardziej martwi mnie fakt, ze musze te prezentacje przygotowac. A bardzo nie wiem o co im chodzi. Co by panowie chcieli uslyszec. Jakbym wiedziala, to bym mogla przygotowac cos na miare… ale ciezko jak sie nie ma jej z kogo wziac. Nie musze wspominac, ze nie mam nic poza kilkoma szczepkami pomyslow. Dobrych ale dosc gigantycznych a obawiam sie, ze oni moga je zatwierdzic i wtedy ja przeprowadze sie do pracy, jezeli nie sama to z wydatna pomoca Pana Boskiego.
Takze stresik stresik. Za 45 minut zaczynam rozmowy kwalifikacyjne. Potrzebujemy kilku pracownikow okresowych i zobaczymy co z tego wyniknie.
Trzymajcie za mnie kciuki!

Leave a comment