Przylecielismy jak na skrzydlach:) Tym razem bez rewelacji, wszystko dzialalo. Napisze wiecej, plecak Pana Boskiego wyjechal w Pradze jako pierwszy, chyba w ramach rekompensaty:)
Wieczorem nie moglam usnac. Troche bo bylam glodna (w lodowce bylo pusto, ale na szczescie AW nakarmila mnie tortem i serami wiec nie bylo tak zle), troche bo bylo jakos tak cieplo, wygodnie i przyjemnie. A przede wszystkim dlatego, ze glowe mialam wielkosci mniejszego slonia. Za duzo mysli.
Jak sie tak idzie przez swiat czlowiek ma duzo czasu na myslenie. Jasne gadalam z Panem Boskim, ale jednak ciagle czasu pozostaje wiecej niz zwykle. Wiec idziesz Ty i Twoj oddech, i Twoje mysli.
Troche tak jak niby ma byc w ostatnim momencie przed tragiczna smiercia, tyle, ze tragiczna smierc nie nadchodzi a sekund na myslenie jest babbilion i ciut ciut. Krok, oddech, mysl. Krok oddech mysl…
Myslalam o ludziach, ktorych zawiodlam. Myslalam o tych, ktorych juz nie ma. Zastanawialam sie co dalej (maturzysto) i co blizej. A przede wszystkim byl czas, zeby zyc TERAZ, wlasnie wtedy jak idziesz i jestes tylko Ty i ten oddech.
Dobra droga.
XXX
Pisali o Panu Boskim w Financial Times. Odwalam dumnego pawia. Nic nowego, ze ma CFA, ale to serio jest mistrzostwo swiata.
XXX
Pan Boski byl w drodze zupelnie ok. Gorzej z powrotem. Ma psychiczny problem z tym, ze w Bratyslawie nie chce pracowac, ale pisac doktorat. Powinnam przynosic pieniadze do domu… jesli bedzie trwal w tym postanowieniu zostane w Pradze. Po kiego mam sobie utrudniac zycie i przeprowadzac do kolejnego panstwa, ktorego jezyka jednak nie znam?
XXX
nie mam w domu internetu, ale bede szukac drogi jak sie na internet dostac. Bede pisac, lubie pisac, a jak ktos nie zdadza sie z moimi opiniami… ma prawo, niech komentuje, niech nie czyta, niech pisze polemiki. Moj blog to lektura supernieobowiazkowa! >))