BLAVA PO RAZ PIERWSZY

Pierwszy maly wielki sukces. Znalazlam kawiarenke internetowa! Na starym miescie, ale za bardzo rozsadnych 60 SKK/h. Jupiii. Bez internetu ciezko cokolwiek zalatwic. Na przyklad … internet, telefon, telewizje…. a tego wszystkiego nie mamy.

Pan Boski odbiera dzisiaj swoje nowe autko i jedziemy na wycieczke. Warianty wycieczki:
a) kupic kwiatki do mieszkania
b) do kina (ale na co jak w Blave leci to co w Pradze pol roku temu???)

Ale jestem szczesliwa, ze moge choc chwile miec kontakt ze swiatem. Fajne jest byc kura domowa, ale miec kontakt ze swiatem jeszcze lepiej.

Musze przyznac bez bicia, ze Pan Boski niesamowicie sie stara, zeby mi sie w tej Blavie podobalo. Jest mily jak juz dawno nie. A ja staram sie te dobre uczucia odwzajemniac. Dzisiaj na przyklad gotuje mu rosolek (musze kupic pieprz i sol itd, bo przypraw jeszcze w nowym mieszkaniu nie mamy)

W dniu dzisiejszym Swietego Walentego, roku Panskiego 2008 … nie mam zielonego pojecia jak ja bedzie zyla w tym dziwnym miescie, ale mam nadzieje, ze cos w mojej duszy peknie i przestane sie wzdrygac na mysl o tej perspektywie.

Koniec marudzenia.

Ze zdziwieniem konstatuje, ze mimo iz aktualnie nie mam wplywu na nic poza zestawem obiadowym i czystoscia wanny swiatr toczy sie dalej. Ptaki nie pospadaly a ludzie nie zamarli w pol kroku. Nie jestem swiatu potrzebna do zycia. Innymi slowy staram sie brac z tej ciszy wokol mnie to co najlepsze. Doleczac stare smutki, watpliwosci i niespelnione marzenia, a to co sie da zmieniac na lepsze i wybierac nowe. Nastepna w planie jest realizacja.
Ale mieszam. Aktualnie cierpie na lekki autyzm. Moze przejdzie z czasem.
Buziaki! Do przeczytania wkrotce!

Leave a comment