Na obiad fantastyczne ziemniaki zapiekane z cebulka i piersi z kurczaka w smietanowym sosie z curry i czosnkiem. Palce lizac. Nie zjedzenie tego w samotnosci natychmiast to najwiekszy wyczyn dzisiejszego dnia.
Od zeszlego piatku przeczytalam 3,5 ksiazki (4 koncze). Dobrze, ze znowu wyruszam do Pragi to zakupy zrobie. Ksiazki to podstawa mojej aktualnej egzystencji. Uczyc mi sie nie chce a poza sprzataniem i gotowaniem nie mam nic do roboty. I co? Melduje poslusznie, ze przynajmniej do czasu, kiedy skoncza sie ksiazki jest mi z tym dobrze. Chile skutecznie wyleczylo mnie z atakow pracoholizmu i uzaleznienia od Internetu i TV.
Autko piekne, czarne i blyszczace. Pan Boski pada z zachwytu nad soba i autem i marudzi nad cena wybranego przeze mnie Internetu. Chlopie! Internet to moje zycie (az tak bardzo sie nie wyleczylam, zeby w Blavie bez internetu siedziec)! Chyba go walne! :)) zmykam odebrac go z pracy.