Nie jest latwo. Jestesmy w Unii Europejskiej, ale jednak aby zalatwic cokolwiek (na przyklad telefon nie na karte albo internet) wymagane jest zarejestrowanie pobytu na Slowacji. Pan Boski pierwszy raz moze sie przekonac jak to fajnie jest byc obcokrajowcem. Jego te niedogodnosci znowu tak bardzo nie dotycza… z firmy dostal bajerancki telefon a internet ma w pracy, ale przynajmniej wie jak to milo jak wszystko jest problemem, bo jestes CIZI 😦
Mnie wszyscy uwazaja za Czeszke. Jak mowie, ze jestem Polka zaczynaja sie usmiechac i od razu sie rozgaduja. Wyglada na to, ze Slowacy nas lubia.
Przez glowe goni mi sie tysiac mysli na minute, ale jak juz przez przypadek trafilam na internet (w pracy p. Boskiego) to nie wiem co napisac.
Az glupio, ze sie tak zapuscilam i nie chce mi sie uczyc. Wcale a wcale. Poza tym nie marnuje czasu. Wstaje najpozniej o 9, gotuje, pieke, piore, czytam, wedruje, mysle.
I walcze jak lew, zeby jednak zaczac buszowac po sieci. To wazne miec kontakt ze swiatem.
Niestety komputer wykupili zanim Pan Boski znalazl czas, zeby go kupic… tak wiec zaczynamy poszukiwania od nowa. I to tyle…
Jutro jedziemy na swiniobicie na morawe.