moje zycie ogranicza sie do tak banalnych czynnosci, ze az smiech o tym pisac. najciekawsza jest ta czesc z nie-mowieniem. Jak caly dzien w zasadzie nie mam powodu wydawac z siebie dzwieku (nawet sklep jest samoobslugowy) to potem jak przychodzi Pan Boski i z rozpedu tylko slucham.
Wieczorem jedziemy do Pragi a rano lecimy na weekend do Wenecji i Florencji. Razem z rodzicami Pana Boskiego.
Pan Boski – wyjatkowo jak na siebie – chce byc piekny i bierze nawet marynarke. Wiadomo, leci z mamusia 🙂 Moja garderoba jest bardzo smieszna pod tym wzgledem. Mam tylko bardzo sportowe i bardzo oficialne ubrania, nie bardzo wiem jak wyczarowac to cos po srodku co by pasowalo do sytuacji.
Zaczynam myslec, ze kariera kury domowej nie jest tak zupelnie przeznaczona dla mnie…