Siedzo-leze na fotelu z Ikei, katem oka ogladam telewizor (bo nawet nie wiem jaki leci program;) i napawam sie luksusem.
Ludzie! po 2 miesiacach mam telewizje, duuuuzo programow! Mam tez internet! Kabel sieciowy i Wifi!!! szybkie Wifi! Wypas!
Od wczoraj jestem, delikatnie rzecz ujmujac, wkurwiona na Pana Boskiego i nawet mialam w plane porzucic do na jakis czas i udac sie do Pragi. Ale w tych okolicznosciach przyrody to ja sie jeszcze zastanowie! Juz nawet czuje jakas szczypte ochoty zaczac robic cos do szkoly. Nie powinnam tego przegapic. No zobaczymy. Na razie ciesze sie, ze nastala jakas pozytywna zmiana. Nazwijmy ja przelomem (TV nie jest mi do zycia absolutnie potrzebne, ale jakis przelom jest witany jak sol! wiec przelom)
Dzisiaj rekami i nogami bede sie trzymac pozytywnych mysli i nawet zrobie porzadek w lodowce, bo w ciagu tyodnia mojej nieobecnosci Pan Boski chyba tam nie zagladal.
Sie odezwe. Teraz juz jestem on-line. Pss nie zapeszamy. Ludzie! ja mam programy w telewizorze a nie tylko DVD, czy to nie jest urocze? 🙂
A do tego swieci slonce, o!