KTOKOLWIEK WIDZIAL, KTOKOLWIEK WIE?!

Zaczynam sie pakowac. Niesmialo. Pan Boski zmiescil sie do 1/3 walizki,mnie zostaje reszta a tu sie okazalo, ze nie bardzo mam co tam wsadzic?! Wsyslo majty i koszulki. Wyprane jest wszystko, ale tych rzeczy po prostu nie ma, koza zjadla. Zeby mieszkaly w Pradze???

Pan Boski juz lekko przezywa wyjazd. Pol wieczora lazil i pytal sie "kto wymyslil, ze jego rodzice pojada z nami???" No ja wymyslilam, bo chcialam Matylde zabrac a jakos tak pomyslalam, ze przy okazji odrobimy panszczyzne z tesciami. Matylda jest 11-letnim niesamowidzie spokojnym czlowiekiem. Mam nadzieje, ze jakos z nami wytrzyma. Wlasnie Siostra napisala, ze jedzie z nami rowniez wielka, zielona zaba, bez ktorej czlowiek nie moze podrozowac, spac, ani nic. Coz… ja na kazdy wyjazd powyzej miesiaca biore ze soba pluszowego niedzwiedzia, czy moge wypominac zabe 11-latce? Niech wsiada.

W porannym francuskim serialu ojciec jednej z glownych bohaterek umarl na raka. Poryczalam sie. Nie zebym tak zalowala ojca, ale wpienilam sie, bo wszyscy teraz umieraja na raka. Jak ktos ma raka (wylaczajac raka szyjki macicy i piersi, gdzie jakas szansa jest, jezeli jest wykryty dostatecznie wczesnie) to kaplica. Moze sobie od razu obstalowac trumne. Wkurwia mnie to. Ciagle obok mnie pojawia sie nowa i nowa chora osoba, pojawia, chwile trwa i znika.  I ta nasza naiwna wiara, ze moze wygra. No, nie slyszalam zeby kto wygral. Bardzo sie ciesze, ze przynajmniej sa leki, zeby nie bylo trzeba cierpiec.

Nie, no nie moge odjechac z takim smutnym tematem na blogu. Jest pieknie. Jestesmy zdrowi wszyscy a w kuchni mam przygotowane wafle z czekolada. Czego chciec wiecej?!

Leave a comment