W drodze do dentysty widzialam mlodzienca, za ktorym maszerowala mala czarna swinka. Jak piesek, przy nodze. Przeszedl pomiedzy mna a jedna pania, ktora ofiarowala mi przelotne, usmiechniete spojrzenie.
Podobnie wczoraj w autobusie. Ktos za mna beknal tak donosnie, ze mloda dziewczyna obok mnie nie umiala sie nie usmiechnac. Czekala az podniose wzrok, zeby pokazac mina jak bardzo jo to rozbawilo.
Widzialam te kobiety pierwszy raz w zyciu i pewnie nigdy wiecej nie zobacze. Poznalam je tylko dlatego, zebysmy sie mogly usmiechnac. Przypadki.
Dzisiaj znowu bylam u dentysty. Trzeci raz w tym tygodniu. I ostatni w tym roku. Piekna sprawa. Mialam termin jeszcze na jutro, ale dentystka powiedziala, ze ubytek jest za maly, zeby cos z nim robic. Tyz pikne. Takze w lutym.
Caly praski tydzien spedzam na hustawce. Od totalnej melancholii do usmiechnietej akceptacji. I takie tam proby udowodnienia starego faktu, ze wiekszosc problemow zyciowych ma miejsce tylko w naszej glowie.
Podstawa to aktywnosc. Na ten tydzien zafundowalam sobie wiele wrazen. Sporo masochistycznych jak dentysta, ale byly i przyjemne momenty.
Teraz siedzie w KFC i za cene herbaty i frytek mam dostep na net. Sprzet profilaktycznie wzielam ze soba. To tansze niz kawiarenka internetowa a ja uwielbiam frytki.
Mam duzo czasu na sluchanie swoich mysli. dobrze, nie dobrze. Zalezy od dnia.
Apropos dentystki, to widzialam ja tyle razy w ciagu ostatnich 2 lat, ze mozna powiedziec, ze sie z nia zaprzyjaznilam. W kazdym razie najprawdopodobniej odwiedzi mnie w sierpniu w Bratyslawie.
Przez okno w KFC ogladam ludzi na przystanku. Tramwaje przyjezdzaja, odjezdzaja, kazdy sie gdzies spieszy. A ja w moim powolnym swiecie, mam kino.
Bedziemy probowac sprzedac mieszkanie. Mam juz zrobione zdjecia. Niektore wyszly bardzo pieknie. Mam nadzieje, ze Pan Boski bedzie podobnego zdania.
Nowy tramwaj, nowi ludzie…. czekam az kolezanka wyjdzie z pracy a nie chce mi sie jechac do domu a potem wracac do centrum. Jest jakis limit czasu, ktory mozna spedzic w KFC?
Czuje sie jak na amerykanskim filmie. Taka wolna, melancholijna muzyka, ten przystanek i ja z myslami biegajacymi przez glowe z predkoscia blyskawicy. Rzeczywistosc jest czasem jak sen.