a dzisiaj jest taki dzien.
Pan Boski zgubil kolejne klucze od mieszkania w Pradze. Mielismy 5 par kluczy:
1. on
2. ja
3. master key – ten zwykle mieszka w woreczku, bo jak sie zgubi to juz nie znajdziemy
4. u mamusi, bo przeciez bardzo go potrzebuje 90km od Pragi
5. mial byc schowany u kogos w Pradze, zeby mozna bylo pozyczyc mieszkanie potrzebujacym, albo gdybysmy zapomnieli klucze w Blave albo…
Aktualnie sytuacja wyglada nastepujaco:
Masterkey jest u zarzadcy budynku, bo robi dla nas jakas drobna naprawe.
5. – Pan Boski pozyczyl kuzynowi mieszkanie, ten klucz zwrocil a PB go zgubil. I zero zmartwien, mamy przeciez nastepne to co bedzie szukal!
A dzisiaj co sie okazalo? 1. tez zgubil i musial wziac moja 2. a to oznacza, ze jak zgubi kolejny klucz to bede dylac do Mamusi do L. albo wybije glowa dziure w drzwiach.
No i wyskoczylam ze skory.
Skok byl spowodowany rowniez tym, ze jutro nadjada moj ojczym z macocha ( – no serio, takie jaja mamy:) a Boski oczywiscie pojawi sie dopiero w sobote wieczorem.
Wczoraj byl nieprzytomny ze strachu przed jakims waznym spotkaniem w pracy dzisiaj, a zaraz po pracy pojechal do Pragi. W zasadzie dluzej z jakims czlowiekem mowilam we wtorek.
No takie cuda sie mi dzieja Panoczku.
Poza tym dzien byl udany. Czego i Wam zyczymy.