Jak kiedys przez pikosekunde chcialam isc do szkoly aktorskiej uczylam sie wiersza na prazentacje.
Mysle, ze byl Marty Fox. Zaczynal sie tak:
Wlasnie chcialam Ci powiedziec, ze odchodze.
Niczego nie mozemy dzis zostawic przypadkiem. Oczu przymknietych bez cienia prawdy…
I dalej nie wiem. Przypomnialam sobie o Marcie Fox, po tym jak zobaczylam link
na jej oficialna strone na jakims blogu. Tyle, ze ta oficialna strone jest strasznie bidna, wiec nie znalazlam wiersza,
ktory jakos wypadl mi z glowy, ale nie z serca. Pamietam, ze byl bardzo przejmujacy.
Czy ktos go jeszcze pamieta?