ANZELIKA

W bloku Pana Boskiego mieszkala jedna dziewczyna. Nazwijmy ja Anzelika. Anzelika nie lubila przegrywac, wiec jak opuscil ja chlopak sfingowala samobojcza probe i on grzecznie wrocil. Potem nie dostala sie na studia i wyjechala do Pragi, gdzie zarabiala taka kase, ze do dzisiaj wszyscy wspominaja. Nikt nie pytal jak zarabiala…

Minelo 15 lat.

Anzelika zadzwonila w poniedzialek, ze przyjezdza z mezem do Bratyslawy i chcieliby zaprosic nas na kolacje. Mama stwierdzila: idzcie i milczcie.

O 19 stawilismy sie w umowionym miejscu. Pan Boski przypomnial sobie Anzelike, przedstawila nam meza.

Sa ludzmi sukcesu. Na pytanie gdzie chca isc na kolacje odpowiedzieli, ze … cena nie gra roli. Szlismy kolo kolejnych restauracji mowiac gdzie jedlismy cos dobrego. W koncu wybrali te, ktora byla pusta. Pusta w Bratyslawie oznacza droga, stwierdzili, ze to obojetne. Jak Boski powiedzial, ze serio droga to nas wysmiali. Ok, usiedlismy, Pani przyniosla menu z salatkami po 50 PLN i steakami za 100. Maz Anzeliki zapytal sie czy maja piwo? Maja butelkowe. Oczy sie zaswiecily: Nie no, butelkowego to on nie bedzie pil.  Nie ma mowy! zadne butelkowe.  Wstalismy w poszukiwaniu innej knajpy.

Podobny scenariusz powtorzyl sie 3 razy. Ceny coprawda obojetne, ale  Blava jest tak kosmicznie droga, ze jednak uciekali z krzykiem a to z daleka nie odwiedzalismy snobistycznych restauracji, ale takie zupelnie przecietne. W koncu poszlismy do znanej, dosyc drogiej, restauracji rybnej. Anzelika z mezem zdecydowali (nagle), ze nie sa az tak bardzo glodni, bo dzisiaj byli juz na SUSHI (podkreslili ze 3 razy), poprosili o jedna porcje rozdzielona na 2 talerze.

Nastepne 2,5h sluchalismy o ich podrozach do Egiptu, Turcji, na Korfu i Krete. Jaki maja duzy dom (z otwartym duzym pokojem i szyba zamiast sciany) i auto terenowe (ha ha, po co nam 3 auta na 2 osoby). Mowili mowili mowili. Nawet gdybysmy chcieli cos powiedziec musielibysmy bardzo sie starac, zeby wtracic slowko. Zalecenia Mamy Boskiego spelnilismy na 100%. Na szczescie Boski byl jeszcze gdzies umowiony wiec moglismy sie ewakuowac o 21:30. Przed odejsciem Boski wyciagnal kase z portfela, zeby zaproponowac, ze zaplaci, zaokraglil o 500 SKK, zeby nie bylo watpliwosci, ze zaplacilismy z nawiazka. I co? Z radoscia przyjeli, bo oni jeszcze u tego piwka posiedza.

No comments…

Leave a comment