W koncu deszcze dotarly i do nas. Pada ksiazkowo. Pada caly swiat i wszystkie krople.
Pan Boski ma tak trudna sytuacje w pracy, ze podziwiam go z calego serca jak wraca po przezyciu kolejnego dnia. Boski jest dumny a ta duma musi teraz bardzo cierpiec, a jednak chodzi tam codziennie z podniesiona glowa. Podziwiam go. Dzieki Bratyslawie spedzilismy duzo czasu razem i mielismy okazje lepiej sie poznac. Zdecydowanie wyszlo nam to na dobre.
Boski przezywa teraz to co ja rok temu przed odejsciem z pracy tylko w duzo wiekszej skali. Jak mi o tym opowiada dostaje zalamania nerwowego a on mowi ze spokojem. Nie znalam go z tej strony. Jest fantastyczny w tym swoim nerwowym spokoju. Byc moze przyjda jeszcze gorsze dni, ale jestem przekonana, ze potem przyjda lepsze. Bardzo sie ciesze, ze go mam po swym boku.