CIEPLO, CIEPLEJ

Wcale nie jest cieplo, ale dzien bedzie dobry. Wpisalam ocene studenta do slawnego systemu i postanowilam sie nie martwic. Nie mam zamiaru, ochoty, zapalu robic czegos w zwiazku z doktoratem szybciej niz teraz. Juz jakis miesiac wykonuje duzo wiecej niz dzialania pozorowane i odmawiam obowiazku dostawania zawalu na mysl o tym co powie promotor. Jak by mnie wywalil… to bede wywalona. Przynajmniej bede miala z glowy cala zabawe. A jak mnie nie wywali a bedzie sie pytal to mu wytlumacze, ze nie jest to sensem mojego zycia + jak sie wydaje tematyka jestem zainteresowana glownie ja (nawet urzedy sikaja dlugim sikiem) wiec bede sobie pomalu pomalutku.

Wieczorem wybieramy sie na Morawe – na dozynki. Czytaj: sped rodziny Boskich i impreze w remizie. Bedzie milo, ale pierunsko zimno. Zwlaszcza, ze bedziemy spac w przybudowce domu Dziadka Boskiego, za sciana bedzie chrapal NIESAMOWICIE glosno Pan Boski Starszy a Boski bedzie mnie ciagal na te superdlugie spacerki do chlewa i do obory i… lepiej nie bede opowiadac jaki bogaty plan dnia mamy w Blotowie, bo tak by brzmiala nazwa wsi po polsku:)

We wtorek urzad pracy. Po raz ostatni. Jesli za miesiac nadal nie bedzie widokow na ciekawa prace to sie wypisuje z tego cyrku i nie bede chodzic opowiadac dlaczego nie pracuje. Nie mam pracy i juz. Takze tym razem pojde jak do dentysty i jakos to przezyje. Taki mam plan i zamierzam go zrealizowac.

Dzisiaj 3 nagranie Keitha Jarreta, ktore mnie zachwycilo. warto posluchac tak do 6 min bo potem to juz tylko brawa, brawa i brawa, a my przeciez wiemy, ze jest najlepszy, te glosne brawa nie sa potrzebne….

Leave a comment