Chyba ktos przetasowal karty w niebie. Dzisiaj znowu jest pieknie. Powrocil humor i chec do zycia. Od czasu do czasu czuje w brzuchu kijanke starej chandry, ale nie mozna miec wszystkiego.
Musimy zaplanowac weekend. Pan Boski chce jechac na jakis zamek. Pan Boski jest ostatnimi czasy taki tulis-bambulis, ze chyba sie zkusze. Niby ciagle jestem chora, ale wlasciwie dlaczego nie mialabym spedzic tygodnia na leczeniu gardla, w zasadzie co mam innego do roboty?:))
Wczoraj wieczorem ogladalismy Juno. Bardzo przyjemny film.
Siotra ma zdolnosc calkowitego wymazywania z pamieci rzeczy o ktorych pamietac nie chce. Ja az tak dobrze tej sztuki nie opanowalam, ale w zasadzie tez jestem niezla. Jestem krucha i jak mnie cos przywali to mam rozne mysli. Ale jezeli przetrwam noc… to jak zwykle okaze sie, ze wstane i pojde dalej.