Od kilku tygodni slucham Trojki. Wiadomo, ze nie pierwszy raz w zyciu, ale tak w kawalku to pierwszy raz od dziecinstwa, konkretniej od czasu kiedy Siostra sie wyprowadzila na studia. I tam jest taki pan. Siostra (ktora wszystko wie, choc slucha radia Zet, bo Trojka jej strajkuje) powiedziala, ze nazywa sie Kuba STrzyczkowski i ja go kocham.
Ma taki piekny glos.
Z czytajacych to juz chyba malo kto pamieta, ze tez kiedys pracowalam w radiu. Ciekawe doswiadczenie. Pamietam, ze w czasie 30 minutowej audycji bylysmy tak skupione, ze swiat poza studiem nie istnial. A jak wracalam do domu padalam na lozko i nie zawsze bylam w stanie doczekac na Przystanek Alaska. A potem przyszla matura i studia i sie skonczylo.
Na "obczyznie" to juz nic z mojego radiowania nie bedzie, ale milosc pozostala. Prawdziwe, czyste, "radiowe" glosy doprowadzaja mnie do ekstazy. Tylko zawsze sie zastanawiam jak wyglada ten pan, ktorego ukrywa ten glos. Ale jesli tylko troche ladniejszy od Mana, to ja biore.