Wyplakalam sie w rekaw przyjaciela chyba, bo jak nazwac kogos, kto byl twoim "panem ze swietlicy", nauczycielem historii, a potem razem oplyneliscie pol swiata. A on odpowiedzial jak w tytule… na morzu niemozliwe to tylko jedna z mozliwosci. Ma racje, jak zwykle, ma racje, tylko czasem zapominam.
Ciekawa sprawa z tym zyciem, ze ciagle sie kreci. Ze jak zaczynam miec wrazenie, ze do skrzynki przychodzi juz tylko spam a tego w dodatku malo, to nagle otwieram a tam list, ktorego nie spodziewalam sie wcale a wcale i jest weselej. w tym tygodniu nawet kilka. Pozdrowienia z Olivovej, Impulsy do Blavy i jeszcze kilka "no name" ale rownie waznych. Do tego dzisiaj akceptacja mojego pierwszego w zyciu zdjecia na www.fotolia.com. Jak sie uda zarobie na tym zdjeciu ze 20c, ale radosc wielka, ze ktos uznal, ze jest warte, zeby wystawic je na sprzedaz.
Wczoraj bylismy z Boskim na chwile w Pradze. W drodze powrotnej musielismy zjechac z autostrady, bo byl 11 km korek. Jechalismy kolo jakiegos zbiornika wodnego. Boski mowi: wiesz, tutaj bylem na ostatniej randce z ta z wielkimi cyckami. Ja mowie: tak? a dlaczego sie rozstaliscie, bo nigdy nie mowiles. Boski: ja nie wiem. Te baby mi nigdy nie mowily dlaczego postanowily mnie porzucic. Nigdy sie nad tym nie zastanawialem. Ale wiesz czego nie potrafie zrozumiec? dlaczego Ty ze mna zostalas.
No ja tez nie rozumiem dlaczego z nim zostalam. Na poczatku bywaly chwile tak okropne, ze az niemozwile… a niemozliwe to dla nas tylko jedna z mozliwosci. Czasem okazuje sie, ze ta najlepsza.
Boski powiedzial, ze nawet jesli sie kiedys rozwiedziemy, to musze mu obiecac, ze nadal bede dla niego gotowac. I to kiedys bylo niewyobrazalne.
Caly dzien (kolejny) spedzilam przy komputerze. dzisiaj akurat sporo sie nauczylam. Dobranoc.