DUZE DZIECI

Dzien zaduszny. Lezymy z Siostra na lozku w sypialni. Pan Boski (32) i Niedzwiadek (7) i Matylda (11 i 11/12) bawia sie obok w niezwykle rozwijajaca gre… rzucaja w siebie plastikowymi owocami (- dawaj Kalafior!, walnij gruszka! nie chcesz dziubnac marcheweczka?). Lezymy. Gra leciutko wymknela sie z pod kontroli i dostalam pomarancza w glowe (mocno).

Mowie do Siostry: – myslisz, ze powinnam miec dzieci jak to jedno tak rozrabia?

a Siostra: – no fakt, jak jedno uposledzone, to trudno zdecydowac sie na nastepne…

—————-

Siedze w kawiarence internetowej a za chwile lece na spotkanie z kolega Boskiego z pracy. Potem kolejne i kolejne.

Ciesze sie ze znowu jest troche cieplej. Jutro do Blavy i bedzie czas na pisanie. Buziaki.

 

Leave a comment