O RODZICACH I DZIECIACH

Zmotywowana troche smutnym mailem od kolegi zaczelam sie zastanawiac, czy, a moze raczej dlaczego rodzice czesto kochaja jedno dziecko jakby bardziej?

U nas chyba tak nie bylo. Mama zawsze mowila, ze Siostra jest the besciak a ja jestem winna wielu problemow na niebie i ziemi (wlacznie z gradobiciem w Kuwejcie), ale jej mowila to samo o mnie. Kochala nas moze czasem dziwnie, ale niewatpliwie bardzo. I jesli kogos bardziej, to chyba mnie, bo nigdy nie mialam wrazenia, ze bardziej Siostre.

Ale juz u takich Boskich nie ma letko. Jak przyjdzie Siostra Boskiego ze Szwajcarii to Tata Boski nie pracuje a Mama Boska tez bierze urlop albo conajmniej ucieka wczesniej. Jada po nia na lotnisko do Pragi, gotuja obiady, program artystyczny.

A jak chce przyjechac Boski? Wczoraj powiedzieli, ze nie przyjada nas odwiedzic do Pragi, bo musza kisic kapuste… Do Pragi maja godzine. Boski pojedzie 3,5. Potem dali sie przekonac, ale w zasadzie musiala to byc bardzo nasza inicjatywa. I pojada zaraz rano, bo k-va, KAPUSTA czeka.

Zaraz beda glosy, ze Szwajcaria jest dalej. Wierz mi, Siostre stac na samolociki w dowolnych ilosciach, trzeba tylko chciec. Ale teraz przeprowadzaja sie do Wiednia, Boski w Blave wiec droga taka sama a i tak cos mi mowi, ze przed przyjazdem Siostry bede padac na pysk. Dlaczego tak jest? nie wiem. Boski ma z nimi swietne stosunki, bardzo ich lubi i kocha i ze mna tez juz nie maja problemu, i tak jest dla nich jakis troche "wszedniejszy". Nie rozumiem.

Leave a comment