KOBIETY – WOMEN – THE NUDA

Na kinomaniaku przeczytasz nastepujacy opis:

Wzięta(???)* projektantka mody , Mary Haines (Meg Ryan) i jej przyjaciółki to gotowe na wszystko (???), pewne siebie(???), przebojowe kobiety sukcesu(???), którym nieobcy jest seks w wielkim mieście (???). Stałe bywalczynie nowojorskich salonów(??), gdzie plotka rozchodzi się z prędkością światła i potrafi zburzyć ustalony porządek. Pewnego dnia dochodzi do Mary wieść o bezczelnej zdradzie jej męża ze "spryskiwaczką", czyli sprzedawczynią z perfumerii (Eva Mendes). W jednej chwili małżeństwo Mary i jej przyjaźnie stają pod znakiem zapytania. Jednak w sytuacji kryzysowej dziewczyny trzymają sztamę (??) i zwierają szyki do walki z każdym, kto zagraża ich szczęściu (???)…

hmmm… niestety jest to tylko zlepek czesto wyszukiwanych slow kluczowych "gotowe na wszystko", "seks w wielkim miescie" i te "bywalczynie salonow" to tez mocno przesadzona nazwa. Acha… i widzial ktos inna zdrade niz bezczelna?

Z mojego punktu widzenia film wygladal mniej wiecej tak:

Film spelnia najwyzsze standardy poprawnosci politycznej. Jest to histroria czterech kobiet: ultra-mega-do pozygania bogatej paniusi ze stadem sluzby, ktorej maz zdradzil ja z panienka z perfumerii, wysuszonej redaktorki, ktorej gra ma sie nijak do Meryl Strip w Diabel ubiera sie u prady (ktora jak sadze byla pierwowzorem), matki 4 + 1 w drodze dzieci, ktora powinna skupic sie na graniu w serialu Will&Grace – tam pasuje bardziej oraz bombonek – czarnej lizbijki. Acha jest jeszcze panienka z perfumerii – nie wyglada zle, ale zeby zaraz powalajacy symbol sexu?

Fabula: kinowa wersja "Sexu w wielkim miescie" podobala mi sie duzo mniej niz serial a "Kobiety" to nieudana przerobka "Sexu…" Zamiast uciekajacego z przed oltaza mamy – niewiernego meza, kolezanka tez "zdradza" okropnie, strasznie, ale tak na powaznie to wcale nie. Potem zdradzona wstaje jak fenix z popiolow, rodzi sie to dziecko z brzucha i relacja z mezczyzna NA NOWYCH zasadach. Nawet rodzenie dziecka to klisza przedpodopowyc 9 miesiecy ( z kim to bylo? z Julia Roberts?) A jaka funkcje spelniala ta afroamerykanka to juz nie wiem…

W kinie bylam razem  kolezanka, ktora wlasnie sie rozwodzi. Dla niej bylo niezrozumiale, ze zdradzona Matka tak skupila sie na sobie ze nie zauwazala problemow dziecka.

jeszcze przeczytalam: "KOBIETY" to inteligentna i błyskotliwa  (???)komedia o sile babskiej przyjaźni i istocie kobiecości w XXI wieku –> czy inteligentna i blyskotliwa to niech sobie kazdy sam zdecyduje … ale komedia? Moze z 3 razy banana zrobilam a jestem typem, ktory na komediach piszczy ze smiechu.

Chyba najciekawsze w calym filmie jest to, ze graja tam tylko kobiety. Serio, nie widzialam zadneg faceta. Reszta jest nieskomplikowana jak konstrukcja cepa. Da sie, tylko po co?

_________

* pozwolilam sobie dac ? wszedzie, gdzie opis mija sie z prawda….

Leave a comment