Pisalam, ze w Blave mam jedna kolezanke, lgalam jak pies. Mam dwie. Lole – juz wszyscy poznali, teraz czas na powiedzmy Magde.
Razem z Magda pracowalysmy w tej samej firmie i robilysmy wlasciwie te sama prace, ona na Slowacji a ja w Czesi. Rok temu Magda odeszla na urlop macierzynski, w grudniu urodzil sie Tomus i tak juz zostala. Magda w przeciwienstwie do Loli jest niezwykle skromna. Ma tysiac powodow i wytlumaczen dlaczego od zycia nalezy jej sie mniej niz reszcze populacji. Po moim przyjezdzie do Blavy nigdy sie do niej nie odzywalam, bo znalysmy sie w zasadzie przelotnie a ja hodowalam w sobie przekonanie, ze jesli sie odezwe, to bede sie narzucac.
Kilka tygodni temu odezwala sie ona, ze chcialaby cos przywiezc z Pragi. Z przywozenia nic nie wyszlo, ale my zaczelysmy namietnie korepondowac i okazalo sie, ze ta korespondencja, jest dla nas, a przede wszystkim dla niej bardzo wazna.
Magda mieszka z rodzina (mezem i Tomkiem) w miasteczku niedaleko Bratyslawy. Cala jej rodzina jest na drugim koncu Republiki a rodzina meza tez nie najblizej. O syna w zasadzie stara sie sama. Oczywiscie nie byl by to jakis wyczyn gdyby nie to, ze mlody wlasciwie od poczatku ma jakas tajemnicza alergie nasilajaca sie mniej lub bardziej w wyniku ktorej zajmuje sie glownie plakaniem (a raczej darciem) albo apatycznym lezeniem a okresami jadlowstretem. Teraz juz jest lepiej i zaczal jesc i spac w miare normanie, ale Magda (dziewczyna mojego wzrostu czyli ok. 170) wazy 47 kg i jest BARDZO ZMECZONA.
Szkoda, ze nie wiedzialam o tym wszystkim wczesniej, to staralabym sie pomoc. Ale i tak pomoc zaoferowalam. dojazd nie jest prosty wiec przed swoja praca przyjechal po mnie jej maz….
musze przyznac, ze jest to pierwszy przypadek w moim zyciu, kiedy w gosci wybieralam sie o 6:25 rano. Ona i mlody nie spali juz od 5, takze oczekiwali ze zniecierpliwieniem. Z powodow obiektywnych nie jestem specjalista w kwestii wychowywania dzieci, ale umiem inne rzeczy. Takze bylam dzisiaj w gosci w charakterze pani jej domu. Ugotowalam obiad dla doroslych i dla Tomka, posprzatalam zabawki i porwalam mlodego na 2 godziny a ona mogla zjesc sniadanie, poczytac gazete i umyc naczynia. Co uwazala za niewyobrazalny luxus. Widac, ze po dlugiej chorobie mlody wytrenowal mame, ktora reaguje na kazde jego jekniecie. Ja nie reaguje, wiec sie nie darl i razem tarzalismy sie po podlodze. Ku jej zdziwieniu, bo ponoc jeszcze nikt nie uspokojil jej dziecka ryczacego krokodylimi lzami. Ha! ona nie widziala jak duze lzy miewala Matylda jak byla mala.
Tak wlasciwie to chcialam napisac o 2 rzeczach:
1. Siostra nigdy nie wymagala ode mnie ani chyba od nikogo pomocy w opiecie nad dziecmi. Pamietam bardzo bardzo malo wypadkow, kiedy z mlodymi (przynajmniej jak byli mali) zostalam sama. Musze napisac, ze jestem za te pare razy Siostrze wdzieczna, bo teraz potrafie nosic dzidziusie roznej wielkosci i jakos tak zwykle sie dogadamy. Umowmy sie, nie chcialabym byc niania, ale dzieci nie uciekaja przede mna z krzykiem.
2. Magda zarabiala duzo wiecej niz maz, wiec teraz po zaplaceniu hipoteki zostaje im bardzo malo pieniedzy. Maz swojej pracy nienawidzi i chce zeby sie wymienili na urlopie macierzynskim, bo malym zajmuje sie chetnie. Ona jest szalenie zmeczona opieka nad dzidziusiem (bylo trzeba go nosic), ktory juz nieomal wyzdrowial ale… najlepsze kolezanki Magdy postanowily zorganizowac polowanie na czarownice. Jak wspomniala, ze mysli o tym, zeby wrocic do pracy choc na kawalek etatu i zeby dzieckiem zajmowal sie maz albo opiekunka… jedna napisala, ze jest wyrodna matka (poziom patologii opisala ponoc ze szczegolami) a druga, ze nawet nie bedzie komentowac takiego pomyslu, bo powinna sobie uswiadomic, ze straci najlepszy czas z zycia dziecka.
Jestem przekonana, ze kolezanki mialy dobre umysly, ale i tak mysle, ze powaznie przeginaja. Jest oczywiste, ze Magda nie pojdzie do pracy do czasu kiedy mlody nie wyzdrowieje, ale potem czemu nie? Nie rozumiem jak mozna kogos osadzac za taki czy inny wybor. jesli same chca siedziec w domu z dziecmi do matury, prosze bardzo… ale w wyzej opisanej sytuacji kiedy maz chce ja zastapic, ona zarobi wiecej i (choc to smiesznie brzmi) troche odpocznie, to powinny wspierac ja w jej wyborze. Tak wiec pomiedzy gotowaniem a noszeniem bajtla przekonywalam ja, ze dzieci zwykle nie umieraja od kontaktu z dobra, starannie wybrana niania a niektore nawet sa padrecznikowymi przykladami szczescia, viz: Matyldna i Niedzwiadek.
Krotko mowiac: jestem przeciwko gwalceniu ludzi. kazda para i czlowiek jest inny i w tak okropnie skomplikowanych sytuacjach przyjaciele powinni stac po stronie dotycznego a nie przekonywac do jedynej slusznej wiary. Houk!