FANABERIE

Poznalam Fanaberie. Przyniosla mi koronkowe gwiazdki. Swieca te delikatne gwiazdki w moim pustym mieszkaniu (bo z Boskim jakos nie umiemy kupowac przedmiotow ozdobnych i zwykle mamy wszedzie pusto) i zastanawiamy sie gdzie je powiesic. W tej naszej pustce to troche szkoda 🙂

Ale moze, moze na okno w sypialni mialy by zbawienny wplyw

Fanaberia jeszcze raz potwierdzila moje przekonanie, ze w Polsce pracuje sie intensywniej. Praga jest zdecydowanie miastem relaksacyjnym. Bardzo mi z tym dobrze, bo znajac siebie za innych okolicznosci przyrody zajechala bym sie na smierc.

Wyrazila rowniez przekonanie ( z ktorym nie do konca sie zgadzam, ale wcale mnie z tego powodu nie bawi mniej), ze Czesi lubia podrozowac i chetnie pojada na koniec swiata, pod warunkiem, ze beda mogli wziac ze soba puszki.Przyznaje, ze byly takie czasy kiedy na urlopie spalismy z Boskim w domku na ogrodku dzialkowym w Helu a tygodniowy wyjazd na slowacje wyszedl nas na 2300 CZK wlacznie z biletem za 800 :) Tyle, ze zamiast puszek mielismy zupki w proszku i ryz, bo Boski ma fiola na punkcie wagi plecaka. Wiec to wcale nie musza byc puszki.

O!Przed chwila sekretarka poslala mi update mojego dzisiejszego planu zajec. Ostatnie spotkanie od 17-18, o 19 wigilia zakladowa, ze tak powiem. Uczcijmy to minuta ciszy, bo wlasnie przegralam 3 w tym tygodniu szanse uciec do domu wczesniej. Ale co tam.

Leave a comment