twilight …
Bylysmy z AW w kinie. Na Stmivani, wg ksiazki "Zmierz" Stephenie Meyer. Zgodnie (niestety) z oczekiwaniami film byl ponizej wora. To mial chyba byc taki lightovy horror, ale wyszedl niezabardzo udany komedio – dramat. Postac Edwarda – wampira, w ktorym mozna sie zakochac czytajac ksiazke, byla niezwykle zabawna z pomalowanymi ustami, twarza i w zasadzie calym pomalowanym Edwardem. Bella – nie byla znowu taka Bella. A postac postac Ojca odegrala duzo wieksza role niz w ksiazce a Mame wyobrazalam sobie zupelnie inaczej. Ale w zasadzie to wszystko nie mialoby znaczenia gdyby nie fakt, ze caly film byl nakrecony troche jak kino moralnego niepokoju (jak to fajnie ujela AW) jakies niedokolorowane przestrzenie, drzaca kamera, czarno biale wstawki a wszystko w szkole sredniej, czyli tematy -jakby – juz – troche- za -nami. Przynajmniej sie usmialysmy.
rok…
Przeczytalam podsumowanie roku Polaquity. Tyle zmian.
Myslalam o swoim roku. Przyznam sie. Ja go nie lubilam. Licze lata od wrzesnia do wrzesnia – jakas taka pozostalosc z okresu szkoly. Roku wrzesien 2007 – grudzien 2008 nie lubilam. Nie chodzi o Bratyslawe, czy jakies konkretne zdarzenia, bo przeciez dzialo sie wiele fajnych rzeczy, wyprawa do Argentyny, do Stanow, lenistwo w Blave. Ale ten rok – jako calosc nie byl dobry. Poznalam ludzi, uczucia i sytuacje, ktorych nigdy nie musialam poznac. Jeszcze jakis czas bede sie leczyc z mysli, ktore przelatywaly jak huragan przez moja glowe, zlych mysli i niewlasciwych ludzi. Ja wiem, takie lata tez musza przyjsc. Dobra, byl, skonczyl sie i niech idzie w cholere. So far so good w 2009 wkraczam z nadzieja.
nalesniki…
Nalesniki z fasolami. No to nie jest zaden cud, ale mam smakuje. Przepis: robisz takich 8-10 nalesnikow (ja robie zawsze z ksiazka kucharska, bo na oko to ja zupy moge robic a nie nalesniki:) odkladasz na bok i czekasz az sie zrobi nadzienie (licz tak 15-20 min)
na nadzienie potrzebujesz:
– 3 zabki czosnku
– 1 srednia cebule
– 2 puszki fasoli czerwonej
– przyprawy: kostka rosolowa z kurczaka, sol, pieprz, papryka, curry i inne co wpadna pod reke.
– oliwa (ja uzywam z oliwek)
rozgrzewasz oliwe, wrzucasz pokrojony czosnek, jak sie troche podsmazy dorzucasz pokrojona cebule, pieprzysz, solisz. Jak jest ladna zolta wlewasz fasole razem z mniej wiecej polowa wody z puszki. I to tak bulgocze. Wsypujesz curry i polowe kostki rosolowej i inne przyprawy, mieszasz. Gotujesz na papke a jak nie to to rozpapkuje widelcem. I farsz gotowy. Mozna ladowac do nalesnikow. Na srodeczek a potem zlozyc w kopertke. I jesc. Palce lizac.
Ale jesli… mam dobry dzien to jeszcze … po rozlozeniu farszu na nalesniki daje jeszcze na kazda gorke farszu duza lyzke wczesniej pokrojonego w mala kosteczke i posolonego pomidora z cebulka i lyzke kwasnej smietany oraz lyzke potartego sera.
Czyli jak zwykle takie nic, ale my to uwielbiamy.