mam takie dni kiedy nie potrafie jasno formuowac mysli. Mowie jak idiota. Teraz mowie o jezykach, ktore znam czyli nawet po polsku. To samo tylko w skali marko zdarza mi sie z angielskim. Dzisiaj o 13:47 przylazlam do komputera i zobaczylam, ze Izrael zarzadzil confcall na 14. aaaaaaaaaaaaaaaa zaczelam szukac numeru telefonicznego pokoju konferencyjnego, potem rzucilam sie w poszukiwaniu czynnego telefonu z firmowa siecia i fizycznego miejsca gdzie bym mogla w spokoju gadac. Podlaczylam sie o 14:07. Przeprosilam i zaczela sie jazda.
Gadalam jak potluczona. Po pierwsze w zadnym jezyku nie mialam pojecia o czym mowie (na przyklad przekierunkowanie domeny DNS albo zmiana serweru wykorzystywanego przy autentyfikacji uzytkownikow, wkladanie domeny 3 stopia do iframu), jak mowili to kumalam, ale to co ze mne wypadalo to byla tragedia. Po drugie mialam zly dzien na jakiekolwiek mowienie:)
Teraz musza myslec, ze mam lekki autyzm i bardzo mierna znajomosc jezyka angielskiego. Musze sie postarac i za 2 tygodnie przygotowac sie powalajaco bo na mnie zakibluja, ze debila dostali Izraelcy biedni. Po rozmowie napisalam im (ladnie) podsumowanie, zeby chociaz wiedzieli, ze rozumialam jesli juz gadalam bez sensu. W kazdym razie dobrze, ze znowu musze gadac po angielsku, bo zapomnialabym jak nic!
Pozytywna wiadomosc jest taka, ze wczoraj pisalam kawalek textu informacyjnego dla prasy (tiskova zprava – nie potrafie sobie przypomniec jak sie to nazywa po polsku, zabijcie mnie) po czesku i 1. zaakceptowali mi ten moj kawalek bez mrugniecia okiem 2. widzialam juz 4 czy 5 informacji prasowychi kazda pisze o tym moim kawalku albo nawet cytuje.
Byla Krolikowska i najadlam sie suszonymi owockami.
Kolejna kolezanka powila dzidziusia a nastepna okazala sie byc w ciazy. Caly swiat ciazy albo wije a ja nic. Hmm
Fantastyczna wiadomosc jest ta, ze spodziewalam sie nadejscia zlego humoru w tym tygodniu, ale porozmawialam z nim i zmienil sie na dobry. I to by bylo na tyle.
Twoja uposledzona Agradabla