Poznaje wlasnie znaczenie slow: pracowac X godzin w pracy na 100%. Przyszlam do pracy o 8:35. Od tego czasu 2x po 5 min dzwonil Boski, zrobilam sobie w biegu 2 herbaty, zamowiony obiad jadlam drukujac materialy na rozmowe konferencyjna z Izraelem (zaczynamy sie dogadywac i jest fajnie) a teraz rozwazam czy wziac komputer do domu i tam pracowac czy zostac jeszcze chwile. Caly dzien lece, lece lece. Odeslalam 54 sluzbowe maile, bylam na 1,5h produktowym spotkanu, 1h projektowym spotkaniu i 45 min confcallu. Jutro o 10 mam kolejne spotkanie na ktorym powinnam miec propozycje paru konkretnych pomyslow i juz nawet wierze, ze bylabym w stanie je wymyslec, tylko KIEDY??? no kiedy ? ja sie pytam 🙂
Jestem bardzo szczesliwa, ze o 19 wpadnie Krolikowska bo inaczej znowu bym zostala w pracy a tak bede miala choc 2h przerwy. Czy to nie piekne.Â
Na szczescie aktualnie znajduje sie na etapie kiedy "moc jest ze mna" i bardzo dobrze, bo jutro mam niekonieczne przyjemne spotkanie z jednym operatorem sieci komorkowej i silne nerwy i usmiech na twarzy beda mi potrzebne jak sol.Â
Gdybym miala zupelnie szczerze napisac w CV jakie mam hobby bylby to: blog, ksiazki, praca, Boski i SPANIE. Kolejnosc zmienia sie w zaleznosci od dnia.
Ide sprzatac czolg (Boski mowi, ze mam "bordel jak v tanku" –> balagan jak w czolgu) zanim przyjdzie Krolikowska. I pierogi odgrzeje. Lece…