Siedze sobie w pracy i pewnie jeszcze chwile posiedze (tak wiem, ktora jest godzina, ale chce to zrobic bo w piatek bede w Blave i dla odmiany bede sie opieprzac duzo wiecej), postanowilam zrobic sobie przerwe.
Kobieta w kryzysie pisala ostatnio o tym, ze hossy nigdy nikt nie zauwazyl a teraz wszyscy glosza, ze nadeszla bessa. Pozwole sobie zwiezle przedstawic moj punkt widzenia.
Mysle, ze hossa byla. Wedlug czego mozna to poznac?
– w poprzedniej firmie poszukiwalismy pracownikow, przede wszystkim do dzialu IT ale rowniez sekretarek, redaktorow ekonomicznych i ludzi do back officu. Bylo ciezko. Obejrzalam dziesiatki zyciorysow slabych jak lura, zeby na przyklad do IT nie wybrac nikogo. A jakie mieli wymagania fiu fiu…
– wszyscy moi znajomi (ze mna wlacznie) kupili sobie mieszkania. Dobrze, na hipoteke. Ale dostali te hipoteke i mieszkania sa nowe, a my moglismy sobie na nie pozwolic. Zgodze sie, ze pewnie kiedys bedziemy tworzyc jakas klase srednia, ale jednak. Mamy ladne mieszkania i jestesmy w stanie splacac hipoteki, pare lat po studiach.
– ceny mieszkan byly horendalne a jednak mieszkania znajdywaly nabywcow
– firmy nie wyrzucaly nawet na pierwszy rzut oka niepotrzebnych pracownikow… mogly sobie pozwolic na dzialanosc charytatywna
– panie w sklepach byly nieco bardziej niz teraz opryskliwe… klientow bylo duzo
Zgadzam sie, ze srodowisko w ktorym zyje jest troche nietypowe, bo wszyscy maja raczej poukladane w glowie, uniwerek itd. Z drugiej strony nikt z moich znajomych nie byl "bogaty z domu" a wiec dalo sie dorobic w ciagu tych kilku lat od studiow. Dalo sie – byly mozliwosci- hossa.
Teraz bedzie trudniej niestety.
Ide tworzyc moj czarodziejski raport 🙂