Pan Boski chyba wlasnie odjechal do Bratyslwy. A dlaczego? bo nie wytarlam PORZADNIE blatu kuchennego, ktory chwile wczesniej wytarlam niedostatecznie porzadnie. Powod jest pewnie glebszy. Ja moglam wytrzec blat porzadnie, albo choc poprawic jak powiedzial, ze to jest warunek wyjazdu po zakupy kuchenne. Wytarlam go byle jak bo nienawidze jak ktos mi stawia ultimatum. On moglby nie uzalezniac wyjazdu od poskladania kocyka w kostke i doprowadzenie blatu do blysku. Oboje jestesmy uparci jak barany.
Po niewytarciu nastepowal wyklad o tym jaka jestem niezrownowazona psychicznie i moja rada, ze u siebie w Blavie moze poswiecic sie doprowadzaniu kazdej rzeczy do blysku. Wiec mam go nie wyrzucac. Dobrze, ale nie ma mnie cwiczyc. Ale ja nie jestem normalna… wiec nie bede tego sluchac.
Wiec polazl gdzies, na pytanie czy juz do Blavy nie odpowiedzial wiec nie wiem. Chyba do Blavy.
A ja tradycyjnie bede uchodzic za leniwa swinie. Mam to w dupie.
___________
ta,… pojechal do Blavy. Ciekawa jestem jak dlugo mnie bedzie karal za to, ze go wyrzucilam? Fuj, mam nadzieje, ze ma tylko chwilowe zawachanie humoru bo jesli nie to powinnam sie szybko przeprowadzic gdzies daleko daleko.