Przyznaje bez bicia ze jestem nie w sosie. Jakas taka "zostawcie mnie w kacie a ja chetnie przespie reszte zimy".
Po pierwsze spadaja samoloty. Mam wrazenie, ze samolotom wszystkim, nagle skonczyl sie okres gwarancji i teraz zaczely nagminnie spadac. Troche mnie to zaczyna martwic.
Boski odjechal i zobacze go za 2 tygodnie, bo za tydzien wybiera sie z kolegami w gory a ja jade do Siostruniu.
Taka ogolnie jestem przejechana trabantem. Chyba pojde spac.
A od jutra bede miala 3 dni z Izraelcami.
Ide spac, bo sama siebie nie moge zniesc taka marudna jestem.