Szef o ktorym juz wczesniej pisalam zajmuje sie bardzo wieloma uslugami. Jest odpowiedzialmy za 5 osob takich jak ja a kazdy z nas zajmuje sie X produktami. Niestety szef z przyczyn obiektywnych i subiektywnych ma sklonnosci zajmowac sie glownie 2 z 5 grup produktowych. Do przyczynm obiektywnych nalezy fakt, ze te uslugi duzo zarabiaja, do nieobiektywnych to, ze byly z nimi wielkie problemy i szef w zasadzie kilka miesiecy dwoil sie i kroil zeby doprowadzic projekty do konca.
Dzisiaj zaczyna sie kampania reklamowa dotyczaca jednego z produktow najwazniejszych. Jej czescia jest moj produkt. Kampania jest przekladana od 3 miesiecy bo byly problemy z jego dokonczeniem. Od tygodnia nie dziala czesc mojego produktu, ale IT w USA dwoi sie i troi, zeby poprawic blad. Kosztowalo mnie duzo wysilku, zebym przekonala marketing, zeby przesuneli kampanie o 1 (slownie: jeden) dzien, zeby moj produkt zaczal dzialac i Izrael i Ameryke, zeby termin naprawy byl tak krotki. Udalo sie.
A szef z urlopu napisal do mnie i do marketingu, ze eee nie ma sensu przekladac tej kampanii o jeden dzien, bo TEN JEGO produkt czeka.
Wkurwil mnie do nieprzytomosci. Napisalam mu, ze musi sobie uswiadomic, ze jego dzislania maja wplyw na to jak produkty sa odbierane w firmie. Ze nie moze sobie wybrac 2 grup produktowych a reszte olac dlugim sikiem. Ze jesli moglismy czekac 3 miesiace na produkt A to 1 dzien oczekiwania na produkt B nie powinien nikogo zabic. Napisalam mu to bardzo bardzo wprost, przezywa w konwulsjach.
Nie chodzi o te kampanie ale o pelno drobnostek. I nawet nie chodzi o mnie ale o team ludzi, ktorzy widza jego zachowanie. Jesli maja dac do swojej pracy serce, musza wiedziec, ze to nie jest szefowi (wielkiemu) obojetne.
Ja tez lubie wiedziec, ze jak juz siedze do 21 zeby cos zalatwic to gosc to doceni.
Wieczorem sie uspokoilam, przeprosilam za forme goscinnych wystepow a dzisiaj zaczynam prace z nowa werwa:)