Caly ten tydzien odbieram jako zdecydowanie za bardzo stresujacy.
W poniedzialek byla prezentacja. Chyba byla lepsza niz myslalam, bo jakos mnie za bardzo chwalili. Prawdopodobnie malo kiedy maja takie bardzo dobre prezentacje, zeby bylo porownanie, bo serio byla srednia. I zabrala duzo czasu na przygotowanie. Czasu, ktorego nie mam.
Dzisiaj – mam obiad sluzbowy z firma, ktorej sie troche boje, wiec nic przyjemnego
Jutro – wielki brainstorming, ktory bede prowadzic + rano bede przekonywac studentow, zeby zrobili dla mnie zrobili ankiety w szkolach srednich. Straszna sprawa.Â
Piatek – spotkanie z moim nieulubionym operatorem nad jeszcze mniej ulubiona zmiana warunkow umowy.
Innymi slowy: tym razem weekend bedzie bardzo zasluzony. Tylko musze dotrwac.
Radosny jest fakt, ze dzisiaj po pracy ide w odwiedziny do AW ogladac bobasa. Juz sie ciesze 🙂