fantastyczny humor trwa. Nie wiem czy ta zima jest jakas za dluga, czy to tylko ze mna dzieje sie cos dziwnego, ale czuje sie jakby mi bylo leciutko pod gorke.
Wspomne tylko o 2 dzisiejszych urozmaiczaczach zycia:
1. z pracy odeszlam o 17 w celu zalozenia konta w GE Money Bank (maja dobre oprocentowanie). Wczesniej umowilam sie na godzine 17:30 wykorzystujac w tym celu odpowiednia aplikacje internetowa. Potwierdzenie terminu spotkania dostalam mailem i SMSem. Jak wiadomo w pracy sie nie nudze, wiec odejscie o 17 oznacza odpracowanie w polu w innym terminie. I co? echo. Bank jest otwarty do 17 i nie moga mi pomoc, bo bank jest zamkniety. Moze mi ktos powiedziec po jakiego … maja te aplikacje i posylaja potwierdzenia. Jest to moje drugie podejscie do GE Money Bank, drugie nieudane, dziekuje, wysiadam.
2. jutro jade za Boskim do Blavy. pojechalam na dworzec glowny kupic bilet i miejscowke i co? dupa. nie dziala im system, bo pradu nie ma. Zeby oswietlic wszystkie blyszczace sklepy w holu pradu starczylo, ale ze wzgledu na miejscowke bede musiala znowu odejsc wczesniej z pracy. Pal licho te prace, ale dlaczego moga sobie pozwolic na to, zeby na najwazniejszym dworcu w panswie nie dalo sie kupic miejscowki???
w jednym i drugim przypadku powiedzieli mi: bardzo mi przykro bedzie pani musiala przyjsc znowu. Dlaczego ten nasz swiat moze sobie na to pozwolic? Guzik nie kryzys.
A to tylko drobne niedogodnosci. Zasadnicza niedogodnoscia jestem ja sama z moim defektem mozgu. Bez powodu. Gdybym miala fuzje rozwazalabym samorozstrzelanie. Nic mi nie brakuje poza piata klepka, czekam kiedy w koncu jakos w glowie sie uspokoje, bo mi zle. Bylo. Teraz jest odrobine lepiej, ale zadne cuda.