FANTASTYCZNY TYDZIEN CZESC 3.

Dobra passaa trwa 🙂 Wczoraj udalo mi sie pomylic dworce (dawniej pociag odjezdzal z Holesovic a teraz z Hlavniho nadrazi) wiec do pociagu wpadlam z dusza na ramieniu.

We wtorek natomiast pozarlismy sie jak psy z moim ulubionym szefem. Zarcie sie z szefem do krwi w open space tak zeby nikt na to nie zwrocil uwagi jest stosunkowo trudne. W pewnym momencie stanelam przed trudnym wyborem: zabije gada albo wyjde. Odwrocilam sie na piecie, wzielam plaszcz z wieszaka, karte magnetyczna ze stolu i wyszlam. Obeszlam polowe dzielnicy w ktorej jest nasza firma rozwazajac rozne mozliwosci: od podania wypowiedzi, przez zmiane umowy, przez… a potem sie uspokoilam i wrocilam do firmy. Wracajac do 3 pietra zahaczylam o 1 pietro i dzial handlowy, gdzie kolezanka wydrukowala mi na kartce potrzebne informacje. Wrocilam na swoje pietro z biala karta w reku, usiadlam przy biurku i zaczelam pracowac. Szef gadal z jakas inna osoba, ale spogladal na mnie caly czas katem oka. Glupi jakis czy cus? jescze sie chce poklocic?

Sroda: omawiamy z szefem temat na spokojnie i jest super bardzo przyjemnie, jak to przewaznie bywa (jak akurat sie nie zabijamy bardzo sie z szefem lubimy).  Mowie mu: gosciu, nie mozesz mnie tak wyprowadzac z rownowagi, bo odejde. A to bedzie oznaczalo, ze bedziesz mial BARDZO duzo dodatkowej pracy. A on na to: no… jak wczoraj odeszlas tylko z plaszczem a wrocilas z ta biala kartka to bylem przekonany, ze masz w reku wypowiedz.

Nie mialam. teraz jestem w Blave, zaraz sobie zrobie herbatke i jeszcze 3 godziny bede pracowac. A potem polece na spotkanie ze znajomymi z Bratyslawy. Kupujac po drodze bilet za EUR. Caly czas mysle czy na spotkanie mam sie ubrac pieknie… czy cieplo?:)

 

Leave a comment