wczoraj mialam 2h narade z szefem. Obgadalismy wszystkie sluzbowe sprawy a potem mowi: ten ubiegly tydzien byl STRASZNY, poklocilem sie z kazdym kto nie uciekl na drzewo. Pomalu balem sie wychodzic do pracy. Poprawilam mu humor opowiesciami o wszystkim co przytrafilo sie mnie. Czyli chyba jednak swiat mial sie gorzej, nie tylko ja:)
Do pracy przyszlam na 8, bo mam do zrobienia tak nieprawdoipodobna ilosc rzeczy, ze nawet do naciagnietego do 10h dnia sie nie zmieszcza. CHyba jestem jakas wolniejsza.
Mam duzo do opisania, wiec jak tylko znajde czas napisze. Ale dzisiaj sie chyba nie uda. Wiec buziaki. A Krolikowskiej jeszcze raz zycze wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!!