W pracy jestem od 8:15 rano, ale dopiero teraz udalo mi sie usiasc i ukrasc chwile dla siebie. Caly dzien jakies spotkania. Na szczescie po wyjezdzie jestem pelna optymizmu i checi do zycia i chwilowo nie mam ochoty nikogo ukatrupic i jakos tak wierze, ze wszystko bedzie fajnie, ma sens itd.
Bardzo to przyjemnie, oby mi wytrzymalo jak najdluzej.
Rano mialam 3 godziny z szefem. Ocena okresowa hurtem za kwartal, bo wczesniej nie bylo czasu. Nawet mnie pochwalil, a ja go wysmialam, ze na te jego KPI mam zwykle czas ostatniego dnia w miesiacu od 20. Posmialismy sie bo wiadomo, ze nie o to chodzi.
Jest cieplo, wiosennie wiec na obiedzie bylam bez plaszcza. Cudownie, ze juz zaczela sie wiosna.
Bilety kupione i jutro wyruszam na swieta do Siostruni. Juz sie ciesze. Dla mlodego mam rybe plaszczke a dla mlodej zabe przepiekna w ramach Zajaczka oczywiscie. Widokowki z SF powinny zaczac docierac do adresatow.