Juz jakis czas gotowka na moim koncie wisi bezprizornie w zasadzie nieoprocentowana. Wskoczylam do banku wrzucic ja na jakies oprocentowane konto. Przy okazji zmenic typ konta na jakis lepszejszy, bo nie musze placic za karte i konto a place.
Suma na koncie (wcale nie taka wielka w porownaniu z cena mieszkania jakie chcemy, niestety) upowaznia mnie do posiadania 4 kart roznej masci.
Pani w banku juz mnie zna, wiec kredytowych nawet nie proponowala. Wiadomo, ze nie wezme. Przekonywala mnie natomiast do karty VISA GOLD. To prawda, ma kolezanka zalety: bezplatne ubezpieczenie karty + bezplatne ubezpieczenie kosztow leczenia na caly swiat na rok. Ma tez wady: zloty kolor i minimalny limit tygodniowych wyplat na poziomie 150 000 CZK (mam 15 000 CZK i poza swietami wystarcza). Gdybysmy jednak wyplacili kaske konto zaczynaloby kosztowac 400 CZK miesiecznie a karta 4000 CZK roczne. Cukalam troche bo te ubezpeczenia za darmo to fajna sprawa ale ja??
Ten limit mnie dobijal. Wole bezpieczne limity. No i potrzeba szybkiej zmiany gdybysmy potrzebowali pieniadze.
W koncu zdecydowalam sie na Vise Clasic. Limit wyznaczylam sama, na nieco wiekszy niz mam, ale duuuzo mniejszy niz gold. Jest embosowana i nie swieci. Za mloda (glupia?) jestem na bycie posiadaczem zlotej karty + banki jednak schodza na psy, zeby przy mojej wysokosci zarobkow (bardzo przecietnej w moim wieku) dawaly zlota.
Zadzwonilam potem do Boskiego skruszona, ze nie wzielam ubezpieczen i ze wiem, ze to strata, ale jakos by mi ta karta ciazyla. Ku mojemu zaskoczeniu Boski sie ucieszyl. Powiedzial, ze to fajnie, ze mnie karta nie pociaga i jest dumny jakie fajne oprocentowanie wkladu dostalam. No i tak.