KIM JESTES?

Mamy znajomych. Poznajemy ich w jakims momencie zycia, na przyklad w szkole, na studiach, w pracy. W tym konkretnym momencie zycia mamy wspolne problemy i jakos tak dochodzimy do wniosku, ze w zasadzie jestesmy podobni. Jest wiele wspolnych tematow, kwestii do obgadania.

Potem przychodzi katalizator: nowa znajomosc, dziecko, przeprowadzka i nagle okazuje sie, ze ten czlowiek, ktorego tak rozpaczliwie staralismy sie odbierac jako bratnia dusze jest z innej bajki.

Nagle ta zupelnie rozsadna, ciekawa dziewczyna staje sie kura domowa na pelen etat i da sie z nia rozmawiac wylacznie na temat  slubow i dzieci. Ta jest w ciazy, tamta poronila, temu wychodza zeby, a tamta bez slubu zyje a juz czas pomyslec! Film nie, kawiarnia, nie, wspolny wypad – tak ale tylko jesli tam bedzie plac zabaw dla pociechy. Co tak jakis kompromis?

Albo ten chlopak co z nim bylo mozna wszystko nagle stal sie tak skrajnym pantoflarzem, ze w zasadzie oddychac nie moze bez zgody zony.

A z drugiej strony… czemu nie. Kazdy ma prawo wybrac swoja droge. Tylko czasem tak ciezko, tak niesamowicie ciezko przyznac, ze tematy sie skonczyly.

Leave a comment