Walcze o Szefa nie jak jelen, ale jak lew. W koncu jak ktos ma Szefa z ktorym moze byc absolutnie, do bolu szczery, ale co do ktorego na pewnosc, ze jest fair, to trzeba walczyc.
Czechy to nie jest kraj Don Kichotow. Tutaj kazdy dba o wlasny interes, wiec jestem egzemplarzem rzadkim, ale co.
Mialam juz szefow madrzejszych od siebie, mialam glupszych. Glupi szef to nieszczczescie, madry ale swinia, to tez zadna inspiracja.
Pan Boski troszke zazdrosny. Nie ma o co. Szczesliwego ojca 2 dzieci podrywac nigdy nie mialam zamiaru. Ale bawic sie razem w adrenalinowe sporty – a do tych niewatpliwie nalezy nasza praca – z przyjemnoscia.
Staram sie tak jak sie tylko da. Zobaczymy.