MISTRZOWIE ZAMIESZANIA

Zaraz musze isc na spotkanie, ale to smieszne wiec jeszcze napisze.

O 7;15 rano Boski wyszedl na taksowke, ktora miala go odwiezc na samolot w kierunku Bratyslawa–> Praga–> Kijow

o 7: 20 Boski wstrzelil do mieszkania w poszukiwaniu paszportu. Ktorego nie znalazl, ja rowniez nie. Ustalilismy, ze jest w Pradze

O 7:25 Boski wsiadl do auta i pomknal do Pragi w celu zlapania przesiadki o 11:25

Dzwonilam o 10:35 juz byl w taksowce na lotnisko z paszportem w zebach (mieszkamy po drugiej stronie miasta), przepakowany tak, ze ma tylko bagaz podreczny, zeby skrocic czas odprawy.

Teraz sie nie odzywa wiec prawdopodobnie walczy na lotnisku albo juz jest w samolocie.

Siostrunia sie pytala jak mozemy przezyc takie sytuacje i dlaczego sie nie pozabijamy?

hmm, my sie zabijamy w kwestii nieposkladanego koscyka, zgodne rozbrojenie bomby atomowej, ewentualnie zlapania za koleczka samolotu w Santiago de Chile nie sprawia nam klopotu.

Pisze: siedze w samolocie, wsiadlem na last call.

 

 

 

Leave a comment