ALLELUJA, JEST SPRAWIEDLIWOSC NA TYM SWIECIE!

Pracowalam kiedys z gosciem, ktory byl personifikacyja slowa: wymowka, plotka i profesjonalna nieudolnosc. Mnie sama oczarowal jakimis dyplomami za drobnosci, pewnoscia siebie i kulturalnym zachowaniem.

Bardzo szybko zaczelam goraco zalowac, ze go poznalam.

Jego praca a raczej nieudacznosc odbija sie na jednym z moich projektow (pamietacie jak pod koniec roku 2007 spalam w pracy? to dzieki temu ciulowi). Nie zdarzylam go wyrzucic dyscypolinarnie, odszedl po pierwszym pisemnym upomnieniu.

Rozstawal sie ze mna nieomal we lzach, jaka to jestem swietna szefowa a on chujem zgietym, ze tak strasznie spapral prace. Poplakal sie debil. Po odejsciu plotkowal o mnie bardzo intensywnie i klamliwie.

Ok.

Nie szukalam jego, ani zemsty. Po prostu staralam sie go nie spotykac.

Ostatnio zostal szefem widomosci w jednej lokalnej telewizji (towarzystwo wzajemnej adoracji miedzy nami homoseksualistami). W funkcji wytrzymal 3 tygodnie (slownie: trzy) a potem go wywalili za nieprofesjonalnosc i nieumiejetnosc kierowania teamem.

Cieszyc sie z cudzego nieszczescia – to zla cecha. Ja sie nie ciesze z jego nieszczescia – ja sie ciesze z triumfu sprawiedliwosci. Niedouk, kurdupel jeden pana wydawce zgrywal. Spieprzaj dziadu!

Leave a comment