Zblizaja sie wybory do czeskiego parlametu. Partie polityczne zaczynaja opowiadac populistyczne bzdury. Budzet pantwa zieje pustkami a goscie zamiast zastanowic sie nad kosztami zaczynaja szukac dojnej krowy. Najlepsza krowa to kto? Ten co sobie daje rade – dojebmy mu kolektywnie! Najbardziej wpienia mnie to pieprzenie na temat koniecznosci zwyzszenia progow podatkowych dla dobrze zarabiajacych, ze niby powinni placic wiecej. A co niby nie placa? policzmy na palcach. Jesli pani A zarabia dajmy na to – 10 tysiacy brutto a pani B – 2 tysiace a obie zaplaca na przyklad 20% podatkun to co? Niby obie zaplaca tyle samo? Nie, prosze panstwa – pani A zaplaci 5 razy wiecej! Zaplaci rowniez 5 razy wiecej na system zdrowotny a jakby co beda obok siebie lezec na sali w szpitalu. Ja rozumiem, ze tak dziala solidarnosc spoleczna, ale starajmy sie nie przesadzac. Przykro mi, ale jestem zwolennikiem pomagania biednym I ucisnionym tylko w wypadku kiedy rzeczywiscie tego potrzebuja. Zywienie armii romow I innych srednio zainteresowanych praca interesuje mnie nieszczegolnie – a to sa wlasnie te koszty, ktore powinnismy ograniczyc. Podobnie renty inwalidzkie. Nie wiem czy juz o tym pisalam, ale Boski ma popsute plecy. Bardzo popsute. Na tyle bardzo, ze moglby pozostac w domu I do konca zycia lapac motyle, bo nalezy mu sie renta inwalidzka. A jednak nie lezy w domu a motyle lapie tylko w weekendy. Teraz natomiast z przerazeniem w oczach czeka na wybory bo nieomal na pewno oskubia mu wyplate, bo brakuje na kieszonkowe dla biednych, ucisnionych. No kule! Ja glosuje za szczesliwy koniec socializmu!
[more]
M