A MOZE NAUCZE SIE GRAC NA HARFIE?

No, niewiele mi zostalo niewykorzystanych pomyslow, ktorych jedynym celem jest unikac pracy nad artykulem. Wiec, moze ta harfa?

Nawet mieso na jutro przygotowalam na przyjazd Boskiego, a nie nie, nie zdarza sie czesto, zebym go witala kurczakiem po meksykansku (wlasnego pomyslu:))

Artykul przeczytalam, ku mojemu zdziwieniu nawet sie nadaje. Dopisalam bibliografie, zrodla internetowe i zostalo napisanie podsumowania.

Juz tak z druga godzine slucham 2 motywujacych piosenek Madonny i mysle czy mam walnac pseudonaukowe posumowanie typu “w rozwazaniach dotyczacych funkcjonowania” i takie tam, czy moze, niespotykane w czechach, ale blizsze memu sercu “autor jest Polka mieszkajaca w Czesi i dlatego smutek mu rozrywa serce jak czyta ankiety w ktorych czeskie dzieci z powodow nieznanych wyrazaja sie o wszystkim co polskie z nienawiscia”, ale przede wszystkim musze to JAKOS napisac.

Z powodow technicznych trudno mi sama siebie jakos wyrazniej kopnac w dupe!

A moze sie wykapie? (po raz drugi dzisiaj:)

______________

Oczywiscie bylam sie wykapac.

W “Pani” czytalam jak unikac problemow malzeniskich – na przyklad zmieniajac sposob komunikacji. I teraz cytuje jak taka domowa komunikacja powinna wygladac:

“Prosty przyklad: “Doceniam twoja prace. Domyslam sie, dlaczego nie chcesz jechac do mojej mamy. Tez bym nie miala na to ochoty, gdybym byla w twojej skorze. Rozumiem twoj punkt widzenia, ale nie w pelni zgadzam sie z twoimi wnioskami” “

O kule! gdybym rzeczywiscie walnela cos takiego Panu Boskiego zamiast tradycyjego “a do Twojej Mamusi jezdzimy jak powaleni??!!” to chyba by rzeczywiscie nie bylo klotni, bo by mi chlopak wpadl w oslupienie.

Moze ktos tak rzeczywiscie w domu rozmawia, ale to juz musi byc na powaznie rodzina z problemami… moim zdaniem. Ja tam wole zdrowe, wloskie podejscie! o

Leave a comment